MEANDRY KALIGRAFII EWY LANDOWSKIEJ

MEANDRY KALIGRAFII EWY LANDOWSKIEJ – PREZENTACJA KALIGRAFII Z BLISKA I NA ŻYWO

Dominika Frycowska:

„Nie od dziś wiadomo, że kaligrafia jest… sztuką.

przyszło mi żyć w czasach

gdzie klawiatura

w niej całe pisanie

wstukiwanie

wklepywanie

bezwładnie

poza myślą, jaki pozostawiam ślad?

pozbawiona wyrażenia bezpośrednio

w prowadzeniu linii

by nadać autentyczność emocji?

kreślę te myśli niepięknie długopisem

jakby bez troski

nie do porównania z listami pisanymi przez moich dziadków.

Zorganizowane w środowy wieczór (24 marca 2010 r.)  spotkanie w Pracowni Liternictwa ASP Kraków przy ul. Karmelickiej „Meandry kaligrafii” zaszczyciła obecnością Ewa Landowska.

Słuchacze mieli okazję dowiedzieć się i przyjrzeć się nieco owocom jej pracy. Od początkowych doświadczeń z kaligrafią, jakie narodziły się jakieś 10 lat temu, przy nawiązaniu kontaktu z panem Henrykiem Kuleszą z Gdańska- znanym i cenionym kaligrafem.

Zdumiewający jest fakt, że Ewa jest samoukiem, nie kształciła się w sztukach plastycznych, choć nie można jej niewątpliwie zarzucić braku wyczucia i świadomości artystycznej. Zmierzając się z minuskułą karolińską, uncjałą, copperplate’m stwierdziła, że do doskonałego ich opanowania potrzebna była cierpliwość, samoopanowanie, dyscyplina i oczywiście trochę czasu spędzonego nad kartką i piórkiem w ręku.

Litery, które kształtuje ruch ręki, a które nie są wyznaczane outlinem i generowane w komputerze. Niezwykłą przyjemność czuło się oglądając na żywo dukt linii prowadzony przez wprawną rękę kaligrafa (i pomyśleć, że jakiś czas temu z podobną pasją pisania powstawały pospolite listy).

Ewa z wykształcenia jest muzykiem jazzowym, dlatego często porównywała i szukała podobieństw w kaligrafowaniu i muzykowaniu. Oba działania poddają się działaniu rytmu. I tak wystukiwanie rytmu w muzyce, ma wiele wspólnego z prowadzeniem stalówki z tuszem po papierze; linie zostają bowiem kreślone miarowo, w odpowiednich przestrzeniach i odstępach czasowych. Pani Muzyko-kaligraf przyznała, że w momencie kiedy dość dobrze opanowała nazwijmy to popularne kroje alfabetu łacińskiego, uznała, że chce wykreować własny; podobnie jak w muzyce przychodzi czas na improwizacje, tworzenie nowej jakości. Stąd w zaprezentowanych szkicownikach mogliśmy podziwiać wirtuozerskie wariacje, np. stworzone na bazie copperplate’a. Przykłady te ukazały jak twórczo, a nie tylko od-twórczo, można podejść do kaligrafii.

Jak już wcześniej wspomniałam spotkanie wzbogacił autorski pokaz kaligrafii na żywo. Uczestnicy mieli możliwość zadawania pytań: jakie niewymierne korzyści przynosi kaligrafowanie? Co jest ważne dla początkujących oraz czy można na kaligrafii zarabiać?

Być może pokaz przypominał odkopywanie skamielin, ale bynajmniej nie dla mnie. Co chwila powracało pytanie: czy kaligrafia jest rzemiosłem czy sztuką? Czy nie jest już aby reliktem przeszłości, a może z drugiej strony: czy przypadkiem nie wraca do łask, skoro spotkanie zebrało dość sporą liczbę zainteresowanych tematem słuchaczy?”

Ewa Landowska – urodzona w 1980 r. w Malborku, od 2002 roku mieszka w Krakowie. W 2006 ukończyła krakowską Szkołę Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Koncertuje w kraju i zagranicą z grupą „Piwnica Św. Norberta”.
Kocha malarstwo – o muzyce myśli jak o obrazie, o kaligrafii jak o improwizacji muzycznej: „opowieść, ton, ślad, forma, światło, rytm, faktura, przestrzeń – charakteryzują zarówno muzykę jak i literę”.

prof. Wojciech Regulski: Tworzone przez Panią Ewę z niezwykłą zręcznością kompozycje liternicze odznaczają się wyjątkowo wyrafinowaną, dojrzałą formą.

fotorelacja z prezentacji: